Na wysypiska i tak już trafiają tony plastiku,
który nie ulega biodegradacji. Czy jest sens zasilać je jeszcze woreczkami? Czy
to nie jest nieekologiczne?
Jest. Tylko niestety tym razem wybór
jest między złem a jeszcze większym złem.

Poniżej, jako ciekawostka, pokazany jest
okres rozkładu różnych produktów:
skórka banana - od kilku dni do miesiąca
papier - kilka miesięcy
wełniany szalik - rok
filtr papierosa - 5 lat
pieluszka typu Pampers - 20 lat
pojemnik z grubego plastiku - 30 lat
gumowa podeszwa - 70 lat
metalowa puszka - 100 lat
aluminiowa puszka - 300 lat
Jak w tym zestawieniu wyglądają
jednorazówki? Jeśli zrobione są z polietylenu to być może nie ulegną
biodegradacji nigdy. Polimery uzyskane z ropy naftowej nie stanowią pożywienia
dla bakterii, a tym samym z czasem po prostu rozpadają się na coraz mniejsze
kawałki, a ostatecznie toksyczne granulki, które znikną kompletnie po okresie
miedzy 500 a 1000 lat. Przynajmniej taka jest teoria, bo ludzkość zaczęła produkować
plastik stosunkowo niedawno.
Ile zajmie to psiej niespodziance
pozostawionej na łonie natury? Kilka dni. A raczej tyle by zajęło, gdyby psy
miały taką dietę jak ich kuzyni wilki - dietę bogatą w białka i wapń. Tego typu
odpadki są szybko rozkładane przez mikroorganizmy i utylizowane przez owady.
Nasze psy jedzą jednak karmę z zawartością konserwantów, chemicznych
"ulepszaczy" oraz ziaren. To powoduje, że odchody są bardziej zwarte
i w skrajnych przypadkach całkowicie znikną dopiero po roku.
Trzeba oprócz tego pamiętać, że natura
też ma ograniczone możliwości utylizacji. Amerykanie szacują, że ekosystem
(bakterie i owady) poradzi sobie z usuwaniem nieczystości w naturalny sposób
jeśli obszar 5 km kwadratowych zamieszkują 2 psy. W mieście na tym samym
obszarze mieszka - średnio - 125 psów...
Pomijając względy estetyczne odchody są
również groźne dla dzieci, ponieważ mogą się w nich znajdować jaja
pasożytniczych robaków takich jak tasiemce, a także bakterie e coli, bakterie
odpowiedzialne za salmonellę czy gruźlicę, oraz pasożyty wywołujące choroby
o równie wdzięcznych nazwach co kryptosporidioza.
Dorośli też są narażeni, bo niesprzątnięte
odchody prędzej czy później dostaną się do wody (np. po ulewnym deszczu spłyną
do kanałów burzowych a nimi do rzek).
Co więc robić? Zatruwać środowisko psimi
odchodami czy toksycznymi efektami foto-rozpadu plastikowych torebek?
Z dwojga złego lepiej jest posprzątać po
psie, szczelnie zawiązać torebkę, a później wrzucić ja do kosza. Śmieci uprzątane
są na bieżąco, a na wysypiskach nie stanowią już zagrożenia.
Oprócz tego mamy kilka rozwiązań
przyjaznych dla środowiska:
- torebki papierowe (ciężkie w użyciu
podczas deszczu, ale ponoć Nowy Sącz jest miastem z jednym z najwyższych
wskaźników ilości słonecznych dni w Polsce ;) )
- specjalne torebki ulegające
biodegradacji dostępne w sklepach zoologicznych (minusem jest wyższa cena)
- woreczki śniadaniowe i jednorazówki
produkowane z innych tworzyw niż polietylen. Są to tak zwane bioplastiki -
tworzywa produkowane z biomasy (tłuszczy i olei roślinnych czy też skrobi
kukurydzianej). Wystarczy uważnie czytać informacje o produkcie lub korzystać
z jednorazówek oznaczonych specjalnym symbolem.
Na koniec ciekawostka z zamieszczonej
poniżej infografiki - w Stanach Zjednoczonych po swoich psach sprząta 60%
społeczeństwa, mimo ich większego doświadczenia w tej kwestii. Dlatego musimy mieć
realne oczekiwania. Obecność koszy nie sprawi, że nagle zrobi się czysto.
Nawyki ludzkie zmieniają się bardzo wolno. Ale kiedy już się zmienią -
pozostaną takie na stałe :)