niedziela, 15 listopada 2015

Czemu nie pozwolić działać naturze?

Na wysypiska i tak już trafiają tony plastiku, który nie ulega biodegradacji. Czy jest sens zasilać je jeszcze woreczkami? Czy to nie jest nieekologiczne?

Jest. Tylko niestety tym razem wybór jest między złem a jeszcze większym  złem.

Poniżej, jako ciekawostka, pokazany jest okres rozkładu różnych produktów:

skórka banana - od kilku dni do miesiąca
papier - kilka miesięcy
wełniany szalik - rok
filtr papierosa - 5 lat
pieluszka typu Pampers - 20 lat
pojemnik z grubego plastiku - 30 lat
gumowa podeszwa - 70 lat
metalowa puszka - 100 lat
aluminiowa puszka - 300 lat

Jak w tym zestawieniu wyglądają jednorazówki? Jeśli zrobione są z polietylenu to być może nie ulegną biodegradacji nigdy. Polimery uzyskane z ropy naftowej nie stanowią pożywienia dla bakterii, a tym samym z czasem po prostu rozpadają się na coraz mniejsze kawałki, a ostatecznie toksyczne granulki, które znikną kompletnie po okresie miedzy 500 a 1000 lat. Przynajmniej taka jest teoria, bo ludzkość zaczęła produkować plastik stosunkowo niedawno.

Ile zajmie to psiej niespodziance pozostawionej na łonie natury? Kilka dni. A raczej tyle by zajęło, gdyby psy miały taką dietę jak ich kuzyni wilki - dietę bogatą w białka i wapń. Tego typu odpadki są szybko rozkładane przez mikroorganizmy i utylizowane przez owady. Nasze psy jedzą jednak karmę z zawartością konserwantów, chemicznych "ulepszaczy" oraz ziaren. To powoduje, że odchody są bardziej zwarte i w skrajnych przypadkach całkowicie znikną dopiero po roku.

Trzeba oprócz tego pamiętać, że natura też ma ograniczone możliwości utylizacji. Amerykanie szacują, że ekosystem (bakterie i owady) poradzi sobie z usuwaniem nieczystości w naturalny sposób jeśli obszar 5 km kwadratowych zamieszkują 2 psy. W mieście na tym samym obszarze mieszka - średnio - 125 psów...

Pomijając względy estetyczne odchody są również groźne dla dzieci, ponieważ mogą się w nich znajdować jaja pasożytniczych robaków takich jak tasiemce, a także bakterie e coli, bakterie odpowiedzialne za salmonellę czy gruźlicę, oraz pasożyty wywołujące choroby o równie wdzięcznych nazwach co kryptosporidioza.

Dorośli też są narażeni, bo niesprzątnięte odchody prędzej czy później dostaną się do wody (np. po ulewnym deszczu spłyną do kanałów burzowych a nimi do rzek).

Co więc robić? Zatruwać środowisko psimi odchodami czy toksycznymi efektami foto-rozpadu plastikowych torebek?

Z dwojga złego lepiej jest posprzątać po psie, szczelnie zawiązać torebkę, a później wrzucić ja do kosza. Śmieci uprzątane są na bieżąco, a na wysypiskach nie stanowią już zagrożenia.

Oprócz tego mamy kilka rozwiązań przyjaznych dla środowiska:

- torebki papierowe (ciężkie w użyciu podczas deszczu, ale ponoć Nowy Sącz jest miastem z jednym z najwyższych wskaźników ilości słonecznych dni w Polsce ;) )
- specjalne torebki ulegające biodegradacji dostępne w sklepach zoologicznych (minusem jest wyższa cena)
- woreczki śniadaniowe i jednorazówki produkowane z innych tworzyw niż polietylen. Są to tak zwane bioplastiki - tworzywa produkowane z biomasy (tłuszczy i olei roślinnych czy też skrobi kukurydzianej). Wystarczy uważnie czytać informacje o produkcie lub korzystać z jednorazówek oznaczonych specjalnym symbolem.

Na koniec ciekawostka z zamieszczonej poniżej infografiki - w Stanach Zjednoczonych po swoich psach sprząta 60% społeczeństwa, mimo ich większego doświadczenia w tej kwestii. Dlatego musimy mieć realne oczekiwania. Obecność koszy nie sprawi, że nagle zrobi się czysto. Nawyki ludzkie zmieniają się bardzo wolno. Ale kiedy już się zmienią - pozostaną takie na stałe :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz